Zaproszenie na Marsz – Janusz Korwin-Mikke

Jako że aktywiści partii Wolność zbierali podpisy przeciwko Marszowi Równości, zaprosiliśmy do udziału jej prezesa, europosła Janusza Korwin-Mikkego. Odpowiedział na swoim blogu.

Poniżej nasza odpowiedź.

Szanowny Panie Prezesie,

Niestety to nie my uczyniliśmy płeć i seksualność sprawą publiczną. Nie my wprowadziliśmy kategorię płci do rozmaitych zapisów prawa, do tego stopnia że rejestrując działalność gospodarczą pierwsza informacja o sobie, jaką należy podać to płeć, tak jakby miało to wpływ na formę opodatkowania. Nie my umieściliśmy słowa „kobieta” i „mężczyzna” w kodeksie rodzinnym i wzorach dokumentów. Nie naszą winą jest, że wypowiadając najprostsze zdania musimy deklarować płeć („byłam”/”byłem”). Na długo przed nami. ludźmi LGBT+ żyjącymi w 2018 roku, powstały obyczaje nakazujące manifestować płeć poprzez ubiór, makijaż lub jego brak, ograniczające dostępność pewnych zawodów dla osób określonej płci lub określonego stanu cywilnego.


Manifestowanie płci i seksualności jest powszechnym działaniem osób publicznie formalizujących swoje związki, jawnie współdzielących gospodarstwo domowe, biorących udział w konkursach „Miss Polonia”, startujących w męskich lub kobiecych drużynach sportowych, oraz publikujących swoje fotki z dziećmi na facebooku. Czy przyjąłby Pan zaproszenie na Karnawał w Rio? Jest to wielka parada heteroseksualizmu.
Gdyby się pan jednak dał zaprosić do Szczecina i chociażby poobserwował nasz marsz z boku, wiedziałby pan jak fałszywe są pańskie porównania do psów, kopulujących na ulicy, oraz do zoofilów. W marszach równości zachowań publicznie seksualnych jest tyle samo, ilościowo i jakościowo, co na przeciętnym weselu. Dla osoby mającej mistrzostwo Polski w brydżu, ergo: wybitnie inteligentnej, ustalenie takich faktów nie powinno stanowić problemu.


Tak więc niestety, wbrew Pańskiej supozycji, w marszach chodzi o Równość, której jest pan, zgodnie z deklaracją, wrogiem. Jesteśmy obywatelami Rzeczpospolitej Polskiej i nie pozwolimy się sprowadzić jedynie do roli podatników i konsumentów. Prawo do formalizacji małżeństwa nie wynika bezpośrednio z płodności, bo mogą je zawrzeć lub kontynuować osoby po histerektomii, starsze czy używające antykoncepcji. Małżeństwo bowiem nie sprowadza się do kopulacji i prokreacji, ale opiera na miłości i wzajemnej odpowiedzialności. Mamy do tego prawo, tak samo jak do chodzenia za rękę bez strachu że zostaniemy pobici. Skoro katolicy mogą chodzić przez miasto z hostią niesioną pod baldachimem, wielkim krzyżem czy różańcem, i nie potrzeba do ich ochrony trzystu policjantów, tak samo my mamy prawo do chodzenia po ulicy z tęczowymi flagami, bez sypiących się na nas bluzgów i butelek.

Bez złudzeń na poważne potraktowanie tej epistoły,

pozostaję z rezerwą,

Monika Pacyfka Tichy,
Przewodnicząca Zarządu Stowarzyszenia Lambda Szczecin


Dennis Kruk

Dennis Kruk