Bo z tego nie będzie dzieci [Felieton]

„Nigdy nie polemizuj z idiotą – najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem” – Mark Twain

Pewna użytkowniczka mediów społecznościowych, (nazwisko nie jest godne upamiętnienia) wydobyła dnia pamiętnego z przepastnych głębin swojego umysłu taką oto doniosłą myśl, którą, nie poddając jej dalszej refleksji, twitnęła w cyberprzestrzeń:

„Żadne chomo rodzina to kobieta i mężczyzna nie kutaszenie bezpotomne”

Ów paroksyzm intelektu przytaczam w formie oryginalnej, świadczącej o powalającym, typowym dla homofobów potencjale umysłowym, dlatego iż urzekło mnie to mięsiste, energetyczne słowo „kutaszenie” (bardzo rzadko zresztą używane i oznaczające, wg słownika slangu miejskiego, psucie czegoś na skutek niezdarności).

Panią ową, jak i rzesze naszych rodaków podzielających jej pogląd, chętnie zapytałabym o kilka kwestii:

1. Czy uważasz, że moja koleżanka, która na skutek powikłań poporodowych straciła możliwość dalszego płodzenia (trzeba było usunąć macicę) ma prawo być nadal ze swoim mężem, oraz z nim współżyć – wszak jest to kutaszenie bezpotomne.

2. Czy uważasz, że osoba, u której stwierdzono trwałą bezpłodność (przebyta choroba nowotworowa, uszkodzenie narządów rozrodczych, dysfukcja gruczołów płciowych lub innych, wady genetyczne itd.) powinna mieć dożywotni zakaz współżycia i/lub wstępowania w związek małżeński, a jeśli bezpłodność została stwierdzona po jego zawarciu – powinien on ulec automatycznemu rozwodowi?

Dla przypomnienia – w Polsce niepłodna jest jedna na 5-6 par. Czy one twoim zdaniem tak samo nie są rodziną, jak pary „homo”?

3. Rozumiem, że jesteś zwolennikiem(czką) automatycznego rozwodu w momencie, gdy żona przejdzie menopauzę.

4. A także zakazu zawierania i kontynuowania małżeństw po 50 roku życia.

5. Rozumiem, że w swoim współżyciu nigdy nie stosowałaś(eś), nie stosujesz i nigdy nie zastosujesz antykoncepcji. Coitus z użyciem gumki lub po pigułach jest wszak kutaszeniem bezpotomnym.

6. Rozumiem, że nie zgadzasz się na seks oralny i analny u par hetero. Żadnych dzieci z tego nie będzie.

7. Czy pary hetero, które są razem i zamierzają nigdy nie mieć dzieci, wysłał(a)byś na przymusową reedukację i inseminację?

8. Gdyby prawo twojego kraju nie przewidywało, abyś zawarła małżeństwo z mężczyzną, ale dawała ci taką możliwość jedynie z kobietą, skłoniłoby cię to do ożenienia się i założenia rodziny z osobą której nie kochasz?

9. Czy uważasz że społeczeństwo, dla podniesienia przyrostu naturalnego, ma prawo wywierać na ciebie nacisk byś rodziła dzieci w związku z kimś kogo nie kochasz (np. z inną kobietą)? Czy też dzieci powinny przychodzić na świat tylko tam, gdzie pary naprawdę się kochają i chcą mieć dzieci by je kochać, a nie dla demografii?

10. Myślenie o owym kutaszeniu cię brzydzi? To nie myśl. Mnie brzydzi myśl o tym, jak robisz kupę, a nie mam żadnej potrzeby ci tego zabraniać – ani o tym myśleć.

11. A może jednak skłonny/a jesteś uznać, że w związkach i małżeństwie chodzi o coś więcej niż rozpłód, a nawet więcej niż seks – na przykład o wzajemną miłość, odpowiedzialność, zrozumienie, troskę, wspieranie? Udane małżeństwa jednopłciowe za granicą, które często zawierane były niedawno, po zmianach prawnych, ale legalizowały trwający od dziesięcioleci związek, pokazują, że w parach ona+ona, on+on i ona+on chodzi dokładnie o to samo. W Australii pierwszą parą kobiet, która wzięła ślub po zmianie prawa, były dwie starsze panie, jedna z nich w terminalnej fazie choroby nowotworowej – mimo że na łożu śmierci, chciały jednak swą miłość wyrazić stając na ślubnym kobiercu.

Małżeństwa jednopłciowe owszem różnią się od mieszanych: są pod jednym względem lepsze. Żadne z nich nie zostało zawarte na skutek przypadkowej ciąży. 🙂

W epoce mediów społecznościowych, wbrew temu, co pisał Mark Twain, warto dyskutować z idiotami. Nie przekona się ich, ale nasze wypowiedzi widoczne są dla mnóstwa innych osób, także tych, które jeszcze nie mają swojego zdania albo bezrefleksyjnie przyjęły powszechnie obowiązującą opinię, bo nie zetknęły się z przeciwną. Badania psychologiczne pokazują jak wielki wpływ mają komentarze pod artykułami, większy niż same artykuły, na opinię nieprzekonanych czytelników. Chociaż użeranie się z homofobami wymaga nieraz niezłego samozaparcia, warto to robić, aby nie oddać im pola w cyberprzestrzeni. Podręczny katalog kontrargumentów znajdziecie powyżej 🙂

Pacyfka


Dennis Kruk

Dennis Kruk