Jesteśmy ludźmi z waszego świata. Aleksander Gapiński, tęczowy motorniczy z Poznania

Monika Pacyfka Tichy: Skalę tej akcji, którą zrobił Alex, zrozumiałam do końca dopiero, kiedy przejechałam się z nim tramwajem.

Zgodnie z rozkładem który mi przysłał, czekam na przystanku “Most Teatralny”, dokładnie naprzeciwko słynnej secesyjnej kamienicy rodziny Borejków* przy ul. Roosevelta 5. “Będę za 10 minut. Wsiądź pierwszymi drzwiami”. Wsiadam do 12tki, stoję przy szybie kabiny motorniczego i przyglądam się przez szkło, jak Alex podjeżdża do kolejnego przystanku, uważnie patrzy czy wszyscy już bezpiecznie wsiedli i wysiedli, kącikami ust się uśmiecha, a w oczach ma takie szczególne skupienie i światło. To jest twarz człowieka, który robi to co kocha.

* * *

Aleksander Gapiński podczas przemówienia na Marszu Równości w Poznaniu 2018

“Mam na imię Aleksander i jestem motorniczym”, powiedział skromnie drobny, blondwłosy chłopak w szortach i różowej koszulce wolontariusza Stonewall. Siedmiotysięczny tłum zgromadzony na poznańskim Pride odpowiedział entuzjastycznym wrzaskiem. Chwilę wcześniej ze sceny zszedł prezydent miasta, Jacek Jaśkowiak. Kontrast tych dwóch postaci robił wrażenie. Prezydent opowiadał o głośnej od rana aferze chorągiewkowej na tramwajach. Wczoraj jeszcze, gdy przyjechaliśmy do Poznania, zdążyliśmy się przejechać tęczowym tramwajem. A dziś od rana afera, bo szefostwo kazało zdjąć chorągiewki. A bo ludzie hejtują na fejsie, a bo związki zawodowe są przeciw, a bo motorniczy odmówili wyjazdu na linię z tym symbolem “dewiacji”. “To symbol ruchu który dąży do legalizacji pedofilii jako orientacji seksualnej”, tak jeden z nich, w oficjalnym piśmie do dyrekcji, uzasadnił swoją odmowę pracy.

Alex zaprotestował wówczas publicznie na facebooku, ujawniając się jako motorniczy-gej, krytykując zarówno firmę, jak i postawę “kolegi z pracy który z dumą ogłasza że z tęczową flagą jeździł nie będzie”. Podsumował to tak: “Do wszystkich mądrych: zastanówcie się czy na pewno osoba która prowadzi wasz tramwaj jest hetero, bo tęczy w MPK nie zabraknie, nawet gdy znikną chorągiewki…
Niekoniecznie szanowny zakładzie pracy, wstyd mi za ciebie!”

“Jestem …”
I bardzo był zaskoczony, kiedy post się zwiralizował, wszystkie mainstreamowe media zaczęły prosić o wywiady, a organizatorzy marszu – o wystąpienie na otwarciu.
“Czuję się źle słysząc z ust innego motorniczego, że jestem… – bierze oddech – pedałem, słysząc od pasażera, że jestem… pedofilem…” “W MPK jest nas więcej niż w innych firmach, a oni sprzeciwiają się tęczy, która jest symbolem równości, która nie chce nikomu nic odbierać, która chce dać ludziom więcej szczęścia i więcej radości…”
Wystąpienie było tak wzruszające i powiedziane z taką mocą, że miałam łzy w oczach. Alex zszedł ze sceny ze wzrokiem człowieka który nie jest do końca pewny czy to wszystko dzieje się naprawdę i nie stawiał oporu, kiedy go przytuliłam 🙂

A potem przez Poznań przeszła rzeka kolorów, odcieni i niuansów, brykały jednorożce, świeciło słońce i padał deszcz, tańczyliśmy w tym deszczu, a kiedy maszerowaliśmy przez Rynek, para

Aleksander Gapiński podczas jazdy tramwajem

nowożeńców właśnie wychodziła z ratusza, śpiewalismy im sto lat (chociaż w TVP mówią, żeśmy wrogami rodziny i małżeństwa…), minister Błaszczak nazwał nas paradą sodomitów. Alex, który niósł linkę przy jednej z platform, tak naprawdę nie wiedział, jak to będzie, kiedy nazajutrz pójdzie do pracy. A poszedł w tęczowych skarpetkach i z tęczową smyczką do identyfikatora. Popołudniowa zmiana, a więc pojazd odbierał nie na zajezdni, lecz od kolegi w mieście, nie wiedząc, jak ten się zachowa. A kolega motorniczy – pogratulował Aleksowi odwagi.
Pisząc swój post, w którym publicznie się wyoutował i zarazem skrytykował MPK, nasz tęczowy motorniczy naraził się nie tylko pracodawcy, ale też części załogi. Dla pracownika, który jest w zakładzie od zaledwie paru miesięcy, zagrożeniem są także nieprzychylni koledzy. Motywowani homofobią, zawiścią, czy zemstą, mogą zaszkodzić “pedałowi” na wiele sposobów; jak to się mówi fachowo: podkładając świnię, taką czy inną.

“Zastanówcie się czy na pewno osoba która prowadzi wasz tramwaj jest hetero”. Dlaczego ta historia, która pojawiła się we wszystkich mainstreamowych mediach, jest tak ważna? Przeciętny zjadacz chleba, który nie poświęca tematowi zbyt wiele reflexji, nagle dowiaduje się, że gejem może być nie tylko aktor, muzyk, tancerz, profesor literatury, programista z NASA czy inny celebryta. Że homoseksualność to nie choroba wirusowa dotykająca ludzi pokroju Freddiego Mercurego, Oscara Wilde’a, Tomasza Raczka czy Roberta Biedronia. Ludzi, których zna się z telewizji czy podręczników, a więc trochę nierzeczywistych, z innego świata niż nasz. Świata jak z popularnych książek o poznańskiej rodzinie Borejków*, gdzie jedynym dylematem jest “czy on ją kocha”, wszyscy biorą ślub kościelny, mają dzieci i żyją długo i szczęśliwie. Okazało się, że geja można spotkać na wyciągnięcie ręki, w tramwaju. Nieheteronormatywni są nasi sprzedawcy z warzywniaka, dentyści, listonosze, urzędniczki, przedszkolanki naszych dzieci. Co więcej, nie biegają za ludźmi hetero i nie obrzygują tęczą, by ich zarazić. Po prostu są, tylko wy o tym nie wiedzieliście.

Podobny szok przeżyła Ameryka w 1998 roku, tylko na inną skalę i w najgorszych możliwych okolicznościach: po śmierci Matthew Sheparda. Było to jedno z kilkudziesięciu homofobicznych morderstw, które zdarzają się każdego roku w Stanach, ale wstrząs który wywołało był tak potężny, bo – według późniejszych analiz socjologów – po raz pierwszy, szerokie masy społeczne się dowiedziały że gejem może być nie ćpający muzyk glamowego zespołu albo cross-dress pracownik sexualno-sceniczny (jak to wcześniej przedstawiały media), ale chłopak który “mógłby być naszym synem, albo synem sąsiadów”.
Dobrze że u nas ten sygnał do społeczeństwa został wysłany bez tragedii w tle. W pozytywnym, radosnym kontexcie, mimo że Alex nadal słyszy czasem od pasażerów czy przechodniów – “o, to ten motorniczy pedał” (ale się z tego wręcz cieszy). Obyło się nawet bez utraty umiłowanej pracy. Alex jest pasjonatem tramwajów. Zajrzyjcie na jego tramwajowy blog na FB. Wyrzucenie z MPK byłoby dla niego nie tylko problemem praktycznym, ale pozbawieniem możliwości wykonywania ukochanego zawodu w ukochanym mieście. Bo w Poznaniu innych firm tramwajowych nie ma zbyt wiele 😉

Oczywiście w sobotni ranek 11 sierpnia, kiedy Alex pisał swój post, nie mógł wiedzieć, ile wyniknie z niego dobra. W roku tęczowej rewolucji, kiedy od jesieni 2017 do jesieni 2018 liczba marszów równości z sześciu wzrosła do piętnastu; w którym zarazem ze strony rządu i władz mamy coraz trudniej, ale też coraz bardziej widać nasz temat w mediach, bardzo głośno i pozytywnie wybrzmiał komunikat, skierowany do heteronormatywnej większości: jesteśmy wśród was. Jest nas 5-7%, a więc 1-2 osoby w każdej klasie. Kilka, kilkanaście osób w pełnym tramwaju. Kilkadziesiąt na każdym koncercie. Co piętnasty, dwudziesty krewny/a czy kolega/koleżanka z pracy. Jesteśmy ludźmi z waszego świata. Z naszego, wspólnego świata.

– – – – – –

*Info dla nieznających cyklu popularnych książek Małgorzaty Musierowicz “Jeżycjada”, których akcja rozgrywa się na poznańskich Jeżycach od lat 70. do teraz. Bohaterami są rodzina Borejków i jej liczni krewni i przyjaciele. Wszyscy żyją wg tego samego schematu; zakochanie, ślub (oczywiście kościelny), po roku pierwsze dziecko, potem kolejne, nie ma rozwodów, nie ma światopoglądów, tożsamości i związków innych niż standardowe, świat utopijnej kato-hetero-normy…


Dennis Kruk

Dennis Kruk